About IT by Karol Nawrot

Archiwum dla Kwiecień, 2012

Powrót do rzeczywistości

napisany przez w dniu 15 kwi 2012, w kategorii Prywatne

No cóż, jak widać po datach ostatnich wpisów, trochę zajęło mi ogarnięcie się po powrocie.

Azja zawsze mnie pociągała, ale po tym wyjeździe kocham ją jeszcze bardziej. Przede wszystkim dotarło do mnie, że my traktujemy świat “eurocentrycznie”. Patrząc na infrastrukturę w wielu miejscach, kulturę, podejście do życia stwierdzam, że wiele możemy nauczyć się od azjatów.

Podsumowując wyjazd był genialny. Ale nie miejsca, a ludzie. A Ci byli fantastyczni. Nie tylko ekipa, z którą szwendaliśmy się po tych miejscach, ale też ze względu na absolutnie genialnego pilota wycieczki, który nadął wyprawie niepowtarzalną atmosferę.

Tymczasem wracam do szału pracowego, a w planach kolejny wyjazd. Mam nadzieję, że kolejny wpis będzie już typowo techniczny. ;-)

Zostaw komentarz więcej...

Singapur

napisany przez w dniu 15 kwi 2012, w kategorii Prywatne

Singapur słynie z surowego przestrzegania prawa. No i miałem okazję się o tym przekonać. Na lotnisku zatrzymała mnie (i kolegę z grupy) straż  celna, za przewożenie… łusek po amunicji. Mieliśmy je ze strzelnicy w Wietnamie, jako pamiątki. Okazało się, że do Singapuru wwozić ich nie można. Nie mam zresztą pojęcia dlaczego. Po przesłuchaniu przez straż, przyjechała policja. ;-) Tu zaczęło się robić trochę bardziej nerwowo. Na szczęście ostatecznie został spisany raport z zatrzymania i warunkowo puszczono nas wolno. Ale z zaznaczeniem, że jesteśmy notowani i następnym razem tak łatwo nie będzie. ;-)

Singapur jest metropolią – miastem drapaczy chmur i genialnej architektury. Oczywiście wszędzie jest porządek, w Polsce raczej niespotykany. ;-)

Poza tym jedzenie. W sumie jest to kuchnia chińska, po prostu genialna! Ceny generalnie masakryczne – chyba najdroższe miejsce, w jakim byłem.

Będąc w Singapurze trzeba spróbować drinka Singapur Sling, który można wypić w hotelu Raffles. Najdroższy drink, jakiego piłem w życiu, ale warto było! Polecam!

Zostaw komentarz więcej...

Indonezja, Bali

napisany przez w dniu 12 kwi 2012, w kategorii Prywatne

Powiem tak: Bali mnie nie urzekła. A i owszem, fajne miejsce. Ale nie wiem, czy chciałbym tam wrócić. Niemniej kilka dni błogiego lenistwa było nam bardzo potrzebne. Bo faktycznie do odpoczynku jest to miejsce idealne. Fajni ludzie, słońce, basen, zimne piwko – co trzeba więcej do szczęścia?

Oczywiście było bardzo ciepło, momentami wręcz nie do wytrzymania. Trochę nie doceniłem siły słońca – pierwszego dnia spaliłem się tak mocno, jak jeszcze nigdy w życiu.I kolejne kilka dni było dla mnie… trudnych. ;-)

Ocean Indyjski jest cieplejszy, niż woda w krytym basenie. Dla mnie absolutnie genialnym przeżyciem były sporty wodne – Parasailing i JetSki. Mógłbym tak bawić się cały dzień. ;-)

Balijczycy są bardzo przyjaźni i wiecznie uśmiechnięci.

Poza tym małpi gaj – kurczę, chyba zamienię kota na małpę. ;-)

No i rzecz mniej fajna – ceny alkoholu są makabryczne. Tu nigdy nie zamieszkam. ;-)

 

Zostaw komentarz więcej...

Malezja, Kuala Lumpur

napisany przez w dniu 11 kwi 2012, w kategorii Prywatne

W Kuala Lumpur byliśmy krótko. Przesadziłbym, jeśli bym powiedział, że nie ma tam co oglądać. Ale główną atrakcją są oczywiście Petronas Towers. Jako że kocham architekturę, to obejrzenie tego cudu inżynierii było dla mnie niesamowitym przeżyciem. Dwie wieże Petronas Twoers są jednymi z największych budowli na świecie. I trzeba przyznać, że wyglądają genialnie – zarówno w dzień, jak i w nocy.

Wrażenie robi infrastrukturą – autostrady, komunikacja miejska. Malezja jest krajem, w którym mógłbym mieszkać (głównie ze względu na poziom życia).

Zostaw komentarz więcej...

Kambodża

napisany przez w dniu 09 kwi 2012, w kategorii Prywatne

Do Kambodży dotarliśmy łodzią motorową, płynąc Mekongiem. W stolicy, Phnom Penh byliśmy późno w nocy. Ale też była okazja, żeby zobaczyć nocne życie miasta. Mam wrażenie, że miasto stara się być europejskie. Np. wiele lokalów przypominało te, że starego kontynentu. Generalnie jest to ciekawe miejsce, ale miałem jakieś takie dziwne odczucie, że Kambodża jest mniej przyjazna, niż Wietnam. Ale nie potrafię tego sprecyzować.

Byliśmy też w obozie S-21. Ponure miejsce, pokazujące jak wyglądało panowanie Czerwonych Khmerów.

Będąc w Kambodży oczywiście trzeba zobaczyć kompleks Angkor, a w szczególności jego część – Ta Prohm. Jest to najbardziej magiczne miejsce, w jakim byłem w życiu. Jest to kompleks świątynny, który pozostał praktycznie niezmieniony od powstania (nie prowadzi się tu szczególnych prac renowacyjnych). Znajduje się on w środku dżungli, a całości atmosfery uzupełnia wszechobecny odgłos cykad. Między mury wdzierają się korzenie ogromnych drzew, co robi piorunujące wrażenie. To właśnie tu kręcono Tomb Raidera i Indiane Jonesa. Absolutnie polecam.

Niesamowite są stoiska z przedziwnym jedzeniem – od smażonych pająków, po pieczone karaluchy. ;-)

No i jeszcze jedno – chociaż Kambodża ma swoją walutę, to wszędzie można płacić dolarami amerykańskimi, które są powszechnym środkiem płatniczym. Ceny w sklepach są podawane w USD, a bankomaty również wydają dolary. Dopiero na wyraźną prośbę można płacić w lokalnej walucie. A jeśli chodzi o ceny – taniość Panie, taniość! Ceny są bardzo niskie, więc jeśli ktoś chce kupić np. “oryginalnego” Rolexa, to nie ma z tym problemu. ;)

1 komentarz więcej...

Ho Chi Minh (Sajgon), Wietnam

napisany przez w dniu 08 kwi 2012, w kategorii Prywatne

Mówiąc szczerze nie spodziewałem się, że Wietnam jest tak genialnym miejscem. Niesamowita atmosfera, świetni, przyjaźni ludzie – to sprawia, że każdy się tu świetnie czuje.

W stolicy, Ho Chi Minh (dawny Sajgon), jest takie zagęszczenie skuterów, że trudno w to uwierzyć. Na ulicach jest po prostu morze skuterów, a samochody przejeżdżają raz na jakiś czas. Przy okazji przechodzenie przez ulicę jest tu ciekawym doświadczeniem. Panuje jedna zasada – zamykasz oczy i idziesz. Poważnie. Nie ma sensu czekać, aż ktoś się zatrzyma i przepuści – trzeba iść przez ulicę i mieć nadzieje, że zostaniemy ominięci. ;-)

Będąc w Sajgonie trzeba zobaczyć teatr lalek wodnych. Nic nie zrozumiałem, ale doświadczenie jest ciekawe. ;-)

Polecam również kompleks podziemnych tuneli, w pobliżu Sajgonu. Były one używany podczas wojny w Wietnamie. Oglądanie tego miejsca powoduje, że człowiek zaczyna rozumieć, dlaczego amerykanom nie było łatwo… W trakcie zwiedzania można też postrzelać z Kałasznikowa. W moim przypadku okazało się to błędem, ale o tym w kolejnych wpisach…

Niepowtarzalnym doświadczeniem była nocna impreza u wieśniaka. Podsumuje to tak: grilowany szczur jest pycha, ale azjaci do picia to nie mają głowy. ;-)

No i jeszcze jedno – Durian. Durian jest to owoc, który jest o tyle specyficzny, że potwornie śmierdzi… Do tego stopnia, że nie wolno go wnosić ani do hotelu, ani do samolotu. Azjaci się nim zajadają, mi jednak – delikatnie mówiąc – nie smakował. ;-)

Wietnamczycy są niesamowicie spokojni, niczym się nie przejmują, bez przerwy się uśmiechają. Ten luz i dystans do życia jest genialny.

Wietnam jest jednym z tych miejsc, do których chciałbym wrócić.

1 komentarz więcej...

Bangkok, Tajlandia

napisany przez w dniu 07 kwi 2012, w kategorii Prywatne

Wylot do BKK (przez Amsterdam, stąd poprzedni wpis) zaplanowany był w ciekawym czasie – wylatywaliśmy z Okęcia w pierwszym dniu, po ponownym otwarciu lotniska, po lądowaniu kpt. Wrony. Tak więc do ostatniej chwili nie mieliśmy pewności, czy wogóle polecimy. Na szczęście się udało. W Bangkoku byliśmy w czasie największej powodzi od dziesięcioleci. Miasto było lekko wyludnione, wiele miejsc wyglądało inaczej, niż zazwyczaj. Na ulicach biegały szczury, więc ogólne wrażenie było średnie. Bangkok jest jednak genialnym miejscem.

Z rzeczy, które w BKK trzeba przeżyć/zobaczyć:

  • Tajski masaż – jest czymś nie do powtórzenia w Polsce. Chyba nigdy wcześniej nie czułem się tak zrelaksowany. ;-)
  • Live show. Powiem tak – doświadczenie jedyne w swoim rodzaju. ;-)
  • Patpong – nocny bazar, na którym można kupić absolutnie wszystko!
  • Ogniste jedzenie

A na ulicach oczywiście nieodzowne żółto-zielone taksówki. Generalnie jest to miejsce, w którym można się zakochać.

1 komentarz więcej...

Żyję ;-)

napisany przez w dniu 07 kwi 2012, w kategorii Prywatne

Od ostatniego wpisu minęło trochę czasu. Wróciłem szczęśliwie do Polski i wpadłem w wir pracy. Dopiero teraz zaczynam powoli ogarniać wszystko i znajduje czas, na kolejne wpisy.

Podczas wyjazdu miałem plan, żeby na bieżąco publikować na blogu zdjęcia z miejsc, w których byliśmy. Działo się jednak tyle, że szkoda mi było czasu, na siedzenie przy laptopie. ;-)

W najbliższym czasie planuje zamieścić zaległe zdjęcia. A później wrócę, do wpisów technicznych. ;-)

Zostaw komentarz więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj tego formularza, aby przeszukać stronę:

Inne blogi

Oto kilka moich ulubionych blogów...